行业动态Score B (58)
Czy zakupy na Temu i AliExpress nadal się opłacają? Sprawdziliśmy, co zmieniły nowe przepisy
3 小时前2 viewsSource: styl.interia.pl
Spis treści: Koniec bezcłowego przywileju Branża od dawna domagała się zmian Jak naliczana jest nowa opłata? Więcej formalności, większe wyzwanie dla logistyki Platformy już zmieniają sposób działania Nie chodzi wyłącznie o pieniądze Nowe cło zmienia sposób robienia zakupów To dopiero początek zmian Koniec bezcłowego przywileju Jeszcze kilka lat temu import niewielkich przesyłek spoza Unii Europejskiej był zjawiskiem marginalnym. Dziś mówimy o skali, która całkowicie zmieniła handel internetowy. Według danych Komisji Europejskiej w 2025 roku do państw członkowskich trafiło blisko 6 miliardów przesyłek o niskiej wartości, z czego około 90 proc. pochodziło z Chin. Choć od 2021 roku wszystkie takie zakupy objęto podatkiem VAT, nadal korzystały one ze zwolnienia z należności celnych do wartości 150 euro. Na tej zmianie wyrosły globalne platformy sprzedażowe. W Polsce Temu regularnie odwiedza około 10 milionów użytkowników miesięcznie, a AliExpress i Shein od lat należą do najpopularniejszych serwisów zakupowych. Niskie ceny, szeroki wybór i darmowa lub bardzo tania dostawa sprawiły, że dla wielu osób zakupy bezpośrednio z Chin stały się codziennością. Komisja Europejska uznała jednak, że dotychczasowe przepisy przestały odpowiadać realiom rynku. Lawinowy wzrost liczby przesyłek utrudniał skuteczną kontrolę importu, a europejscy przedsiębiorcy od dawna wskazywali, że konkurują z podmiotami funkcjonującymi na znacznie korzystniejszych zasadach. Zobacz również: Społeczeństwo Łukasz Piątek Branża od dawna domagała się zmian O nierównych warunkach konkurencji mówiło się od lat. Amadeusz Zych, ekspert ds. marketplace'ów i sprzedaży e-commerce, ocenia, że nowe przepisy mogą częściowo zniwelować tę różnicę. "Przez lata europejscy, w tym polscy przedsiębiorcy, musieli działać na nierównych zasadach. Sprzedawca sprowadzający towary z Chin do Polski płacił cło i VAT oraz musiał zadbać o to, by produkty spełniały unijne normy bezpieczeństwa. Tymczasem te same towary mogły trafiać bezpośrednio do klientów w przesyłkach zwolnionych z cła. Nowe przepisy mają ograniczyć tę różnicę. Dzięki temu większego znaczenia mogą nabrać takie atuty polskich sklepów jak szybka dostawa, łatwy zwrot towaru i większa pewność, że kupowany produkt spełnia wymagania obowiązujące w Unii Europejskiej." Jak naliczana jest nowa opłata? Najwięcej nieporozumień budzi sposób naliczania nowego cła. Nie jest to jednorazowa opłata za całe zamówienie. Ryczałt w wysokości 3 euro naliczany jest od każdej pozycji taryfowej znajdującej się w zgłoszeniu celnym. Oznacza to, że kilka identycznych produktów zwykle zostanie potraktowanych jako jedna pozycja, natomiast zakup przedmiotów z różnych kategorii może skutkować naliczeniem kilku opłat. Przykład jest prosty. Trzy identyczne koszulki będą objęte jedną opłatą w wysokości 3 euro. Jeżeli jednak w koszyku znajdą się koszulka, etui na telefon i kabel USB, każda z tych kategorii może zostać zakwalifikowana oddzielnie, co oznacza łącznie 9 euro. Do tego operator pocztowy lub firma kurierska może doliczyć własną opłatę za dokonanie zgłoszenia celnego. Jej wysokość zależy od przewoźnika. Więcej formalności, większe wyzwanie dla logistyki Zmiany odczują nie tylko konsumenci. Każda przesyłka wymaga prawidłowej klasyfikacji towarów i zgłoszenia do odprawy celnej. Przy miliardach przesyłek rocznie oznacza to ogromne wyzwanie dla administracji celnej i operatorów logistycznych. Eksperci wskazują, że w początkowym okresie obowiązywania nowych przepisów czas odpraw części przesyłek może się wydłużyć, choć wiele będzie zależeć od stopnia automatyzacji systemów oraz organizacji pracy służb celnych. Czy zakupy na Temu i AliExpress nadal się opłacają? 123RF/PICSEL Platformy już zmieniają sposób działania Najwięksi gracze nie czekali na wejście nowych przepisów w życie. Od miesięcy rozwijają sieć magazynów w państwach Unii Europejskiej i stopniowo zwiększają udział towarów wysyłanych z lokalnych centrów logistycznych. To rozwiązanie pozwala uprościć cały proces. Towar przechodzi odprawę celną już podczas importu do Unii, a klient otrzymuje przesyłkę wysłaną z magazynu znajdującego się na terenie wspólnego rynku. W praktyce oznacza to krótszy czas dostawy i bardziej przewidywalne koszty. Pierwsze obserwacje rynku pokazują również, że platformy w różny sposób prezentują nowe opłaty. W zależności od modelu sprzedaży mogą być one uwzględnione w cenie produktu albo doliczane dopiero podczas finalizacji zamówienia. Nie chodzi wyłącznie o pieniądze Zmiany mają również drugi wymiar. Komisja Europejska od dawna zwraca uwagę, że część produktów sprowadzanych bezpośrednio spoza UE nie spełnia wymagań dotyczących bezpieczeństwa lub oznakowania obowiązujących na europejskim rynku. Nowe przepisy mają ułatwić kontrolę importowanych towarów, ograniczyć nadużycia oraz stworzyć bardziej wyrównane warunki konkurencji pomiędzy europejskimi sprzedawcami a platformami wysyłającymi towary bezpośrednio z państw trzecich. Nowe cło zmienia sposób robienia zakupów Pierwsze dni obowiązywania nowych przepisów pokazują, że konsumenci zaczynają zmieniać swoje zakupowe nawyki. Widać to szczególnie w dyskusjach prowadzonych na forach internetowych i w mediach społecznościowych poświęconych zakupom na Temu, AliExpress czy Shein. Najczęściej powtarza się jeden wniosek: najbardziej odczuwalne zmiany dotyczą tanich produktów zamawianych z różnych kategorii. Jeszcze niedawno do koszyka trafiały gumki do włosów, foremki kuchenne, etui do telefonu czy drobne akcesoria elektroniczne kosztujące po kilka złotych. Dziś wielu użytkowników przyznaje, że po doliczeniu nowych opłat takie zakupy przestają być atrakcyjne cenowo. Nie oznacza to jednak końca zakupów na chińskich platformach. W komentarzach równie często pojawia się opinia, że przy droższej elektronice, narzędziach czy specjalistycznych częściach import nadal może się opłacać. Coraz więcej kupujących deklaruje również, że przed finalizacją zamówienia sprawdza przede wszystkim miejsce wysyłki. Produkty dostępne w magazynach na terenie Unii Europejskiej pozwalają uniknąć indywidualnej procedury importowej i zwykle docierają do klientów znacznie szybciej. To dopiero początek zmian Obowiązująca od lipca ryczałtowa opłata ma charakter przejściowy i będzie stosowana do połowy 2028 roku. Docelowo ma ją zastąpić nowy unijny system celny oparty na Customs Data Hub, który ma usprawnić obsługę importu i zwiększyć skuteczność kontroli. Dla konsumentów oznacza to przede wszystkim zmianę sposobu liczenia kosztów zakupów spoza Unii Europejskiej. Najbardziej odczują ją osoby zamawiające tanie produkty z różnych kategorii bezpośrednio z Chin. Jednocześnie coraz większego znaczenia nabiorą towary dostępne w europejskich magazynach oraz oferta lokalnych sklepów internetowych. Jedno wydaje się pewne: era zamawiania pojedynczych drobiazgów za kilka złotych z drugiego końca świata dobiega końca. Nie oznacza to jednak kresu zakupów na chińskich platformach. O tym, czy nadal będą konkurencyjne, coraz częściej zdecyduje nie cena samego produktu, lecz miejsce, z którego zostanie wysłany. Kupujesz drobiazgi z Chin? Nowe opłaty mogą cię zaskoczyć Pedro PARDO Agencja SE/East News Alpejska wioska, w której rządzą kozy. Turyści są zachwyceni © 2026 Associated Press
Read the full original article:
styl.interia.pl#Temu#AliExpress
