Score B (65)

Znajomi 35-latka o tragedii w Skawinie. "Nie mogę uwierzyć", "Kilka dni temu wziął urlop"

1 小时前1 viewsSource: natemat.pl
Znajomi zmarłego 35-latka ze Skawiny nie wierzą, że to on mógł popełnić zbrodnię Fot. Shutterstock.com W miejscowości Skawina doszło w piątek do makabrycznego odkrycia w jednym z mieszkań. Służby znalazły tam ciała czterech osób, w tym zaledwie ośmiodniowego noworodka. Śledczy przypuszczają, że mogło dojść do samobójstwa rozszerzonego. Głos zabrali znajomi z pracy 35-letniego mężczyzny, który jest podejrzewany o zbrodnię. Daj napiwek autorowi Daj napiwek autorowi Ustaw naTemat jako preferowane medium w Google W piątek, 3 lipca, tuż po godzinie 15:00, funkcjonariusze ze Skawiny w województwie małopolskim odnaleźli w mieszkaniu przy ulicy Niepodległości ciała czterech osób . Jak szybko potwierdzono, ofiarami jest młode małżeństwo: 27-letnia kobieta i 35-letni mężczyzna , a także ich zaledwie ośmiodniowy noworodek oraz 59-letnia babcia dziecka . Szok współpracowników 35-latka. "Nie możemy uwierzyć" Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że najbardziej prawdopodobną hipotezą jest samobójstwo rozszerzone . Według tej wersji to 35-latek miałby być sprawcą zbrodni, poprzez zamordowanie swojej rodziny, a następnie odebranie sobie życia. – Najbardziej prawdopodobna wstępna wersja jest taka, że mamy tu do czynienia z zabójstwem połączonym z samobójstwem . Wiele wskazuje na to, że mężczyzna jest sprawcą – przekazał w rozmowie z "Faktem" prokurator Tomasz Waszczuk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Dziennikarze "Faktu" dotarli do znajomych mężczyzny , którzy nie potrafią uwierzyć w ten scenariusz. – Nie mogę uwierzyć, że stało się coś takiego , nie wierzę, by Mateusz mógł skrzywdzić swoich bliskich – wyznał jeden z nich. Wstrząśnięci są również współpracownicy 35-latka z lokalnego marketu. – Wszyscy jesteśmy zszokowani. Mateusz to był po prostu dobry człowiek, zawsze uśmiechnięty, pomocny. Nigdy nie był agresywny. Nie możemy uwierzyć, że on mógł skrzywdzić swoich bliskich. Kilka dni temu wziął urlop, by być przy narodzinach maleństwa, a potem w połogu pomóc swojej żonie zajmować się córeczką – tłumaczyli dziennikowi. Ze względu na rozmiar tej tragedii, firma miała zorganizować dla pracowników pomoc psychologiczną. Zobacz także Tragiczne odkrycie w domu w Borkowie. Policja rozpoczęła obławę za 65-letnim mężczyzną Tu w Polsce ginie więcej ludzi niż na drogach. "70 osób od czerwca" Polacy mieli wypadek w Turcji. 12 osób trafiło do szpitala 17 ofiar śmiertelnych w jeden dzień. Policja bije na alarm po czarnej niedzieli Łukasz Litewka zginął pod kołami jego auta. 57-latek złożył nowe zeznania Stade w Niemczech miejscem krwawej strzelaniny. 5 osób nie żyje, jest wielu rannych Interwencja służb i tło tragedii w Skawinie Cała sprawa rozpoczęła się w piątkowe popołudnie. Policjanci udali się na ulicę Niepodległości po wezwaniu od mężczyzny, który nie mógł dostać się do zamkniętego mieszkania, wiedząc, że w środku przebywają cztery osoby z jego rodziny. Z pomocą wezwanej na miejsce straży pożarnej siłowo otwarto drzwi i odnaleziono ofiary. Podinspektor Katarzyna Cisło z małopolskiej policji zaznaczyła w RMF FM, że ofiary posiadały obrażenia zadane najprawdopodobniej ostrym narzędziem , co od razu skierowało śledczych w stronę hipotezy o samobójstwie rozszerzonym. Wyjaśniła jednocześnie, że rodzina nie sprawiała wcześniej żadnych problemów. – W policyjnych bazach ci ludzie nie figurują. Nigdy nie było w tym mieszkaniu żadnych policyjnych interwencji , nie była prowadzona również procedura Niebieskiej Karty. Po rozpytaniu sąsiadów nie uzyskaliśmy informacji, aby ci młodzi ludzie, to małżeństwo, wszczynało jakieś burdy, awantury – tłumaczyła funkcjonariuszka. Służby ustalają przebieg zdarzeń Dokładny mechanizm zgonów oraz ostateczny przebieg zdarzeń ma wyjaśnić zlecona już sekcja zwłok . Jak wskazują służby, będzie to kluczowy element prowadzonego dochodzenia. Jak tłumaczył na łamach "Faktu" prokurator Tomasz Waszczuk, ostatni kontakt z rodziną miał miejsce w czwartkowy wieczór . To właśnie na tej podstawie śledczy określają ramy czasowe tragedii. – Wstępnie zakładamy, że do tej zbrodni mogło dojść na przestrzeni 24 godzin, między czwartkiem a piątkiem, ponieważ ostatni kontakt ze swoją żoną, czyli babcią noworodka, dziadek dziecka miał w czwartek wieczorem. W piątek, gdy dziadek nie mógł się dodzwonić, pojawił się w tym mieszkaniu o godz. 15.00 – przyznaje prokurator, zaznaczając jednocześnie, że wszystkie te okoliczności są jeszcze na etapie weryfikacji.

Read the full original article:

natemat.pl